Powrót do poradnika Caravaningowca

Odwiedzin: 289

Moje miejsce na ziemi – HEL

Trudno zdecydować góry czy morze? To trzeba być tu i tam… Góry to miejsce gdzie będąc nawet samemu nigdy nie czuję się samotny.

Morze to miejsce w którym .… i tutaj każdy zapewne sam dokończy zdanie.

Ja jednak będę się skłaniał do opinii wyrażonej przez moją znajomą, która twierdzi, że: „góry są piękne ale w nich trzeba się zmęczyć a nad morzem jest pięknie bez wysiłku” 🙂

Fotografia: iCamp.pl

Jednak Hel a raczej półwysep Helski (bądź Mierzeja Helska) to zupełnie inny wymiar wypoczynku i emocji. Wbijająca się na 35 km piaszczysto-leśna „kosa” jest wyjątkowa, bo rozdziera… yyyy… rozdziela nasze piękny choć zimny Bałtyk na „otwarte morze”  i jakby komuś było mało to jest jeszcze na  Zatokę Pucką. Prawdą jest, że półwysep ten ma rożne oblicza. Konkretnie każde z nich zależy od pory roku w jakiej go odwiedzimy. Jednak bez względu na to, Hel zawsze jest piękny, unikatowy i nieoczywisty. Odwiedzałem to miejsce o każdej porze roku i za każdym razem było warto. Z czasem stało się ono moim azylem.

Fotografia: iCamp.pl

Bramą do mojego osobistego raju jest Władysławowo, dalej to Chałupy, Kuznica, Jastarnia, Jurata i sam Hel. Każda z tych miejscowości to odmienne emocje, różne style i nastroje.

Podobno wrót do biblijnego raju strzeże Archanioł Uriel. Ja jestem człowiekiem, który uwielbia ciszę, długie samotne wyprawy dlatego wrót do mojego raju strzeże „Władek”, bynajmniej nie Archanioł, a zwykły Pan Władek czyli Władysławowo, dla kogoś takiego jak ja przeprawa przez Władysławowo jest rzeczywiście jak przeprawa przez czyścieć, by dostać się do Edenu. Ale… co kto lubi! Jedni odnajdą tutaj swój klimat, inni będą cierpieć. Mnie Władysławowo zawsze będzie się kojarzyło ze słowami Królowej polskiej piosenki:

Kiedy patrzę w hen za siebie
W tamte lata, co minęły
Czasem myślę, co przegrałem
Ile diabli wzięli
Co straciłem z własnej woli
Ile przeciw sobie
Co wyliczę, to wyliczę
Ale zawsze wtedy powiem
Że najbardziej mi żal…

Kolorowych jarmarków
Blaszanych zegarków
Pierzastych kogucików
Baloników na druciku
Motyli drewnianych
Koników bujanych
Cukrowej waty
I z piernika chaty

Ech „Władku”, jak Cię nie lubić? Trzeba jeśli chce się dotrzeć do raju.

Skoro wspomnieliśmy o Królowej to nie wypada zapomnieć o Królu polskiej piosenki Zbigniewie Wodeckim, zwłaszcza, że „Chałupy Welcome to”

Chałupy jeden, dwa, trzy to miejsce gdzie życie tętni 24 na dobę. Mekka miłośników windsurfingu kitesurfingu i wszystkich innych możliwych sportów wodnych i nie tylko … To tez plaże o których każdy wie, ale nikt nie był czyli to o czym śpiewał krakowski bard. Ale, to przede wszystkim to co tygrysy lubią najbardziej – kultowe campingi, piękne, klimatyczne i… ciasne jak cholera.

To właśnie tutaj w szkole Fun Surf która mieści się, można by rzec w centrum Chałup, zaczęła się moja przygoda z windsurfingiem. Z czystym sumieniem polecam te szkółkę wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją podróż na desce z żaglem. Obok znajduje się duży parking „Pod Brzozami” co nie jest bez znaczenia w sezonie na półwyspie gdy liczy się każdy centymetr placu.

Kilka kilometrów dalej umiejscowiona jest Kuźnica najpiękniejsza, maleńka osada rybacka, w najwęższym miejscu półwyspu (to właśnie tutaj w 1900 roku fala przelała się przez cały półwysep). To miejsce dla koneserów, taka mała perełka. Dzięki temu jest tutaj stosunkowo mało turystów i plaże nie są tak zatłoczone. Nie mam pewności ale lubię sobie wyobrażać, że  właśnie to miejsce miał na myśli Zbigniew Wodecki gdy śpiewał, że „lubię wracać tam gdzie byłem”. Ja uwielbiam tu wracać. Kilka małych restauracyjek, naprawdę dobrych, takich jak „Zając Morski” czy „Przetwórnia” ale tez wiele miejsc z przepyszną domowa regionalną kuchnią. Kuźnica to absolutnie oszałamiające wschody i zachody słońca piękne plaże i…. cisza. Zwłaszcza Kuźnica Syberia. To właśnie tutaj odbywa się coroczny rajd PIESZY przez zatokę: z Kuźnicy do Pucka… zwie się ta impreza Rajdem Śledzia!

Fotografia: iCamp.pl

A dalej to już Jastarnia,miejsce z najlepsza gastronomia na Helu: „Kapitalna”, „Śledź i pasta”, „Cappuccino cafe” to tylko niektóre z miejsc, do których warto wstąpić i wspomóc lokalny biznes w czasach po pandemii.

Fotografia: iCamp.pl

Kameralny mały port i molo. Mnogość pensjonatów i hotelików sprawia, że jest to miejsce nazwijmy to fascynujące. Przejście między Władysławowem a Juratą. Dostojne wyrafinowane i bogate miejsce. Bez klapków Boss’a i skarpetek od Gucci’ego nie wypada chodzić po na najpiękniejszym molo na półwyspie 🙂  W Juracie zawsze możesz poczuć się kimś innym albo nawet możesz się zapomnieć, bo w Juracie:

Co się zdarzy, to się zdarzy
Jutro będzie, co ma być
Księżyc nad Juratą srebrzy piach na plaży
Chce się kochać, chce się żyć nam

 Ale dla mnie Jurata to hotel Bryza i Restauracja „Monique Bakery & Wine” i ich lody, kiedyś najlepsze Helu, których zawsze możesz skosztować pod pomnikiem Juraty, córki króla mórz.

Później to już lasy, wojsko i Prezydent…

Fotografia: iCamp.pl

I nareszcie Hel… Na Helu czyli  na początku Polski i zawsze możemy poczuć się trochę jak Forest Gump i zrobić pieszo lub rowerowo wycieczkę z Początku Polski do najdalej wysuniętego na północ punktu naszej Ojczyzny…. I nie, nie jest to latarnia morska na Rozewiu, jak zwykło się przez lata przyjmować a Gwiazda Północy w Jastrzębiej Górze.

Być w Helu i nie  odwiedzić fokarium ta jak pojechać do Rzymu i papieża nie widzieć. Każde dziecko małe i duże musi być tutaj z dziesięć razy. Takie nasze polskie La Jolla. Oryginalne jest w San Diego, CALIFORNIA i można tam na plaży foki pogłaskać. A my mamy Hel, POMORSKIE i możemy sobie foki pooglądać.

Hel to też duży port, z którego wypływają statki wycieczkowe do Gdańska. Jeśli wstanie się odpowiednio wcześnie to można sobie zakupić swierzuteńką rybkę prosto z kutra. A jeśli umówisz się dzień wcześniej to możesz z rybakami popłynąć i sam złowić sobie dorsza czy inną flondrę. Ale to już trzeba naprawdę wstać w środku nocy.

Fotografia: iCamp.pl

Niewątpliwą atrakcją są plaże w okół całej miejscowości. W sezonie jest tutaj tłoczno i gwarno. Główna uliczka to klimatyczne restauracje i kawiarenki.

To oczywiście pomnik Neptuna i zaskakująca ilość muzeów jak na tak niewielką miejscowość. Muzeum Obrony Wybrzeża, Muzeum Helu, Muzeum Kolei Helskich, Muzeum Rybołówstwa i jeszcze kilka innych świadczą o lokalnym patriotyzmie mieszkańców.

Przepiękne szerokie plaże. Te przed Helem czasami nawet w sezonie są prawie puste. Ale Hel to również wieczny „odpust”. Zaraz za Fokarium stragany niczym nieustępujące tym we Władysławowie ale powiem Wam, że klimat jakby inny.

Fotografia: iCamp.pl

Wszystkim polecam zwiedzanie półwyspu na rowerze. Świetna trasa rowerowa w sezonie, w godzinach południowych i wieczornych bywa zatłoczona ale jest naprawdę urzekająca i warto nią przejechać. Tym, którym brak kondycji polecam np. przejazd pociągiem w jedna stronę a w druga rowerkiem. Ale cały półwysep to tez niestety korki i to niekoniecznie te od prosecco. Dlatego tak zaplanujcie pobyt aby w sezonie uniknąć jazdy w piątki i niedziele wieczorem, choć i w inne dni tez się zdarzają ale wtedy możemy gdzieś zaparkować i odkorkować winko… Ważne, żeby wtedy mieć zmiennika. Nigdy nie jeździmy na podwójnym gazie!!!

 I pamietajmy Hel jest piękny o każdej porze roku a w niektórych nawet prawie pusty.

A jakie jest „Twoje miejsce na ziemi”? Zróbmy z tego cykl. Podziel się z nami. Opisz miejsce, które kochasz i napisz dlaczego je kochasz.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciasteczko Polityka prywatności

Używamy plików cookie, aby zapewnić przeglądanie w oparciu o Twoje zainteresowania i gromadzić statystyki. Klikając lub nawigując w witrynie, wyrażasz zgodę na naszą politykę dotyczącą plików cookie. Możesz również odwołać swoją zgodę na używanie przez nas plików cookie w przyszłości za pośrednictwem naszych ustawień plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce plików cookie: Polityka dotycząca plików cookie.